poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 3 - Rzeczywistość

Elena's POV

- Co masz na myśli mówiąc, że to nie pierwszy raz gdy się widzimy? - nie było wątpliwości, że w moim głosie słychać zdenerwowanie, albo że moje ręce się trzęsą. Nigdy wcześniej nie widziałam tej kobiety, więc jak mogłyśmy się spotkać? To miejsce jest jeszcze bardziej pogmatwane niż myślałam.
Shannon zaśmiała się i potrząsnęła głową przez co jej blond włosy poruszyły się.
- Eleno, nie martw się. Wszystko jest okay - odpowiedziała niejasno.
- Nie o to się pytałam... Jak się spotkałyśmy? - powiedziałam lekko zirytowanym głosem. Uśmiech znikł z twarzy Shannon. Zastąpiło go groźne spojrzenie. Zaczęłam życzyć sobie, że nigdy tego nie powiedziałam.
- Musisz przestać zadawać pytania - stwierdziła stając na swoje 15 centymetrowe szpilki po czym wyszła z pokoju. Odwróciłam głowę i zaczęłam patrzyć się na sufit. Trisumber było wszystkim, jakim myślałam że jest - koszmarem.

Nie byłam tu nawet 12 godzin, a już tęskniłam za tatą i siostrą. Chciałam wrócić na wieś i zająć się rodziną. Nie chciałam tu być, nie chciałam być wystawiona. Nie byłam na to chętna. Niektóry ludzie chcieli być za kratami, ale nie ja. Nie jestem jak moje znajome, które chciały być wydane za bogatych mężczyzn. Wolałabym raczej zostać singielką do końca mojego żałosnego życia.

Czułam, jak po mojej twarzy spływają gorące łzy. Jak ja mam to wszystko przetrwać?

Minutę później drzwi otworzyły się i przeszło przez nie sześć osób. W dłoniach trzymali mnóstwo rzeczy które potrzebowali, by mnie "poprawić". Stanęli dookoła mnie, a kiedy Shannon weszła do środka ukłonili się jej. Kolejna rzecz, którą muszę dodać do mojej listy rzeczy których nie rozumiem.
- Dobra, czas cię trochę przerobić - klasnęła w dłonie i pomogła mi usiąść. - Do roboty - uśmiechnęła się po czym cała ekipa zaczęła robić mi makijaż, czesać i zmieniać ubrania.

Przez cały proces z trudem łapałam powietrze. Czułam się jakby moje włosy zostały wyrwane ze skóry głowy, a moje policzki były ciężkie przez setki kilogramów nałożonego makijażu. Shannon siedziała za wszystkimi przypatrując się wszystkiemu. Gdy zaczęli stylizować mi jakąś fryzurę zaczęłam próbować myśleć: kiedy ją poznałam? Na pewno nie na wsi, bo szczerze wątpię, że ktoś taki jak ona może się tam pojawić.
- Shannon, skończyliśmy - powiedziała jedna z kobiet, czym mi ulżyła. Dzięki Ci, Panie!

Shannon wstała z krzesła, załoga odsunęła się ode mnie pozwalając jej przejść. Przygryzła swoją dolną wargę idąc dookoła mnie obserwując mnie uważnie. Czułam się niekomfortowo gdy wszyscy się na mnie patrzyli. Chciałam się wycofać, ale wiedziałam dlaczego przyciągam uwagę ich wszystkich.

Shannon w końcu stanęła przede mną. Położyła ręce na biodrach wciąż przygryzając wargę.
- Co? - zapytałam nerwowo. Shannon nie odpowiedziała, zamiast tego odwróciła się w stronę drzwi.
- Wyglądasz identycznie jak twoja mama, Eleno - powiedziała zanim wyszła. Otworzyłam szeroko usta. Shannon znała moja mamę?

Moja mama, Robin, odeszła gdy miałam 7 lat. Była taka, jaka powinna być matka: kochająca, współczująca, troszczyła się o nas, a czasem była i sroga. Zawsze przysięgała, że będzie broniła mnie i Rosalyn przed tym wszystkim co się działo w mieście, ale skończyło się to po jej śmierci.

Była bardzo chora, w sumie nie mogliśmy nic z tym zrobić, chociaż nie chciała się do tego przyznać. Była prawdziwą wojowniczką, walczyła aż do ostatniego oddechu. Codziennie za nią tęsknię. Skąd więc Shannon ją znała?

Moje myśli zostały przerwane, gdy usłyszałam rozmowę dwóch osób odpowiedzialnych za moją przemianę.
- Szybko pójdzie, jest jedną z ładniejszych - powiedziała starsza kobieta do mężczyzny. Czy oni rozmawiali o mnie?
- Nie, ona nawet nie rozumiała co my robimy. Mamy jeszcze sporo roboty - odpowiedział mężczyzna patrząc na mnie. Moje ciało się napięło i włosy stanęły mi dęba. Chciałam wrócić do domu.

Spojrzałam w stronę drzwi gdy Szlachcice Arnold i Filip przeszli przez nie. Przewróciłam oczami i odwróciłam się od nich.
- Czas iść do celi, Eleno - powiedział miękko Filip.
- Celi w której mam zgnić? - zadrwiłam gdy pomagali mi wstać z łóżka. Posłusznie szłam kiedy prowadzili mnie wzdłuż ciemnego korytarza w Trusumber. Szliśmy obok wielu cel, które były pełne uwięzionych kobiet. Wszystkie miały te same groźne spojrzenie.

Stanęliśmy przy końcu korytarza kiedy Arnold otworzył drzwi do dużej celi. Filip popchnął mnie bym weszła do środka, jednak wciąż stałam w miejscu. Nie zamierzałam być dziewczyną uwięziona w klatce do końca swojego życia. Nie mogłam tego zrobić.
- Poważnie, Eleno. Wejdź do celi - jęknął Filip i popchnął mnie trochę mocniej. Wzięłam odwet i wyrwałam się z jego uścisku. Ale zanim zdążyłam uciec, Arnold złapał mnie za ramię i wrzucił do celi. Upadłam na ziemię z mocnym łomotem.

Czując się pokonana, siedziałam na ziemi przez całą noc. Pręty celi drwiły ze mnie jak ludzie chodzący wolno. To moja rzeczywistość, nic więcej jak tylko smutna, gorzka rzeczywistość.

___________


- Czas na śniadanie, pani - donośny głos odbił się po ścianach Trisumber. Otworzyłam oczy po czym stanęłam szybko na nogach. Byłam głodna i nie mogłam dłużej czekać żeby stąd wyjść.
- Dzień dobry, Eleno - usłyszałam znajomy głos dochodzący z korytarza. Sekundę później Shannon stała przed moją celą. Przewróciłam oczami.
- Chcesz mnie stąd wypuścić czy nie bardzo? - splunęłam. Nie wiedziałam co we mnie wstąpiło, ale nienawiść gnieździła się we mnie.
Shannon zachichotała zanim wyciągnęła klucze z portfela.
- Tak, kochana, wypuszczę cię. I nie mów takim tonem do matki.
- Nie jesteś moja matką - warknęłam wychodząc z celi, gdy zamki puściły. Shannon patrzyła mi się w moje brązowe oczy zanim westchnęła.
- Dobrze. Nie odzywaj się tak do swojej Tri-Matki* - uśmiechnęła się łapiąc mnie za nadgarstek i idąc przez korytarz.
Moje usta zastygły przy westchnieniu. Wszystkie dziewczyny miały wygłodniałe spojrzenia, były mentalnie i psychicznie wykończone. Czy taki los mnie czekał?
Shannon musiała zauważyć moją zszokowaną minę.
- Eleno - powiedziała a ja spojrzałam na nią. Położyła obie dłonie na moje ramiona. - Obiecuję ci, że nie skończysz tak, jak te dziewczyny. Jesteś wyjątkowa i dlatego będziesz jadła tutaj.
Popatrzyłam w stronę w którą pokazywała Shannon.
Poprowadziła mnie w dół, a kiedy weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia atmosfera od razu zrobiła się jaśniejsza i panowała tu lepsza energia.
- Teraz idź coś zjeść. Wyglądasz strasznie - zaśmiała się popychając mnie w stronę stołu ze śniadaniem. Mruknęłam trochę gdy mnie dźgnęła.

- A, i pan Styles domaga się ślubu w tym miesiącu - powiedziała jakaś blondynka do brunetki stojącej za ladą. Wiem, że nie powinnam podsłuchiwać, ale nie mogłam nic na to poradzić gdy usłyszałam, że rozmawiają o tej samej osobie co Arnold i Filip wczoraj.
- On jest taki przystojny, nie miałabym nic przeciwko oddając mu się - powiedziała brunetka na co obie wybuchnęły śmiechem. Odchrząknęłam mając nadzieję na zdobycie ich uwagi. Blondynka od razu spojrzała na mnie.
- Tak? - zadrwiła.
Odchrząknęłam ponowne zanim sie odezwałam.
- Przepraszam, ale o kim rozmawiałyście?
Brunetka wyciągnęła dłoń w moją stronę gdy blondynka mi nie odpowiedziała.
- Jestem Renee i przepraszam, to jest Jolene - zaśmiała się, szczęśliwa potrząsnęłam jej dłonią.
- Jestem Elena.
- Ahhh, więc to ty jesteś tą sławną Eleną Williams - Jolene przewróciła oczami a ja zmarszczyłam brwi.
Renee szturchnęła Jonelę łokciem na co ta posłała mi słaby uśmiech.
- Miałam na myśli: miło mi sie poznać - poprawiła się blondynka. Zignorowałam jej niegrzeczny ton i powróciłam do Renee.
- Skąd mnie znasz? - zapytałam zaskoczona. Kolejna rzecz do dodania na listę. Trisumber zaczynało mieszać mi w głowie.
Renee i Jolene spojrzały się na siebie zanim Jolene westchnęła.
- Wszyscy cię znają. Shannon jest twoją Tri-Matką.
- I mówiłyśmy o Stylesach - dodała Renee. - Pan Desmond Styles i jego dziedzic, Harry Styles. Desmond chce ożenić Harry'ego w tym miesiącu.
- Czy on tu przyjedzie? - zapytałam gdy pani zza lady położyła dwa naleśniki na tacy. Poszłam za Renee i Joleną do pustego stolika. Jolena odwróciła sie i spojrzała na mnie oceniająco.
- Wow, jesteś nowa.
Renee posłała jej kolejne ostrzegawcze spojrzenie po czym uśmiechnęła się do mnie.
- Stylesowie to najbogatsza rodzina w całym mieście. Harry nie chciałby być złapany tu na śmierci - wyjaśniła a ja przytaknęłam. - Poza tym, on ma dziewczynę.
- Skąd ty to wszystko wiesz? - zapytałam znów. Moja ciekawość była silniejsza ode mnie. Jolene szybko przełknęła kawałek naleśnika po czym przybliżyła się bliżej mnie.
- W tym mieście to właśnie tutaj znajduje się stolica plotkowania. Dużo się tutaj mówi. O wszystkim.

Jolene założyła kosmyk swoich blond włosów za ucho uśmiechając się do mnie. Zauważyłam zadrapanie biegnące wzdłuż jej prawej ręki.
- Co się stało? - zapytałam wskazując na jej rękę. Dziewczyna szybko położyła prawą rękę pod stół. Patrzyła się na mnie, ale nic nie powiedziała.
- Co? - zapytała Renee rozglądając się. Patrzyłyśmy się wzajemnie na siebie z Joleną.
- Umm, nic - uśmiechnęłam się blado. Renee odwróciła się.
- Dziękuję - Jolena powiedziała bezgłośnie na co tylko przytaknęłam.



*gra słów. Tri-Matka ( ang. Tri-Mother ) oznacza tutaj Trzecią Matkę, jednak Tri odnosi się także do nazwy Trisumber.


_____

Na początek: ogromnie przepraszamy, że kolejny rozdział dodajemy dopiero po miesiącu ( o ile ktoś tu zaglądał w międzyczasie. Jednak mam nadzieję, że tak. :D )
Obie zaczęłyśmy właśnie studia. No i wiecie jak to jest: nowe miejsce, nowi ludzie... Wszystko nowe.
Trochę czasu zajmie nam przyzwyczajenie się do tego wszystkiego, ale postaramy się powrócić do dodawania nowych rozdziałów raz na tydzień. No, może raz na 2 tygodnie. :D
Tak czy siak jeszcze raz przepraszamy za tę przerwę. ♥


Przypominamy też, że zawsze miło jest, gdy widzimy wasze komentarze, bo to oznacza, że nie tłumaczymy tego opowiadania na marne. :D I jeśli chcecie być informowani o kolejnych rozdziałach - dajcie znać.
Jeśli macie jakieś pytania, zastrzeżenia, propozycje etc. - nie krępujcie się, piszcie. Możecie też napisać do nas na twitterze ( które znajdziecie po prawej stronie ).
Zapraszamy także na nasze drugie tłumaczenie The Stalker

10 komentarzy:

  1. To jest boskie! Nie mogę się doczekać nexta! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne:) czekam na następny :3 proszę dodaj go szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Awww cudowneer @kajastyles

    OdpowiedzUsuń
  4. NIESAMOWITE!!
    nie moge doczekac sie kolejnego !!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne tłumaczenie. Nie mogę już się doczekać kolejnego rozdziału i spotkania z Harrym. Niesamowite opowiadanie! Powodzenia na studiach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. cos innego, cos pieknego!

    OdpowiedzUsuń
  7. [SPAM] Bardzo przepraszam, że zostawiam spam pod rozdziałem, ale nie znalazłam nigdzie odpowiedniej zakładki. Jeśli nie tolerujesz, zignoruj, usuń, cokolwiek. Ale byłoby mi bardzo miło, gdybyś przeczytała ten króciutki opis. Dopiero zaczynam pisanie swojego opowiadania, o początki bywają ciężkie. :)

    Isobel i Charlie. Są jak ogień i woda. Co ich łączy? Równie silna nienawiść do siebie nawzajem. Pewien mężczyzna powiedział kiedyś Charliemu: Miłość, nienawiść. Dzieli je taka cienka linia. Wtedy jeszcze nie rozumiał jaka moc drzemie w tych słowach. Niebawem przekonają się o tym oboje.
    Będzie to historia o miłości. Słodko-gorzka i prawdziwa.
    ZAPRASZAM: Your perfect imperfections

    OdpowiedzUsuń
  8. WOW! To jest świetne!! <3

    Kiedy dodacie kolejny ? Już ponad 2 tygodnie nic nie ma!

    Ff zapowiada się cudownie. Jest trochę napięcia, trochę tajemnic, i przede wszystkim jest ciekawie!! :)

    Sooph, Xoxo

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K